#Dagmara
Patrzę przez okno. Płatki śniegu delikatnie dotykają ziemi. Jest wielkanocny poranek. W dystrykcie 15 pada śnieg. Trochę dziwnie to wygląda, ale również i pięknie. Trudno mi się przyzwyczaić do życia w tym dystrykcie,ale nie jest, aż tak źle. Karolina mi we wszystkim pomaga. Bardzo jej za to dziękuję. Nie wiem co bym bez niej zrobiła. Postanawiam wyjść na dwór. Nie mogę tak pięknego widoku przesiedzieć w domu. Ubieram kurtkę, czapkę, szalik, rękawiczki, trampki i wychodzę z domu Karoliny. Idę w stronę centrum miasta. Tutaj w centrum na placu głównym dystryktu 15 byli wybierani trybuci na igrzyska przez 25 lat. Dwa razy została wybrana tu Karolina. Bardzo jej z tego powodu współczuję. Cieszę, się że przeżyła 24 i 25 Głodowe Igrzyska. Z tym miejscem mieszkańcom dystryktu 15 wiąże się pewnie wiele wspomnień. Niestety pewnie tych złych. Słyszę jakieś kroki za mną. Odwracam się wystraszona i widzę Karolinę.
- Co ty tu robisz? - Pytam ją zdenerwowana.
- Widziałam jak wychodzisz z mojego domu. Poszłam za tobą zobaczyć gdzie idziesz. - Wyjaśnia próbują zakryć smutek na jej twarzy. Jestem niemalże pewna, że ten smutek wynika z igrzysk. - Wracamy do domu na śniadanie wielkanocne. No chodże.
Kiwam głową i wracam z nią do domu.
#Oliwia
5 kwietnia. Wielkanoc. Dwa tygodnie jestem już w Polsce w dystrykcie 3. Jak się z tym czuję? Fantastycznie. A tak na prawdę to okropnie. Bardzo chciałam wrócić do domu, ale w głowie mam same wspomnienia z wojną. Bardzo dużo osób zginęło. Ja prawie też. Ja i Dagmara cały czas prawie byłyśmy na oddziale medycznym po ostatniej wojnie. Na szczęście Dagmara wyzdrowiała i jest w pełni sprawna. Teraz szykuję potrawy na śniadanie wielkanocne. Żurek wlewam do bułki dla mnie i dla Karola.
- Co tak smakowicie pachnie? - Pyta Karol, podchodząc do mnie.
- Wielkanocne śniadanie. - Odpowiadam, ale mój chłopak marszczy brwi.
- Nigdy nie obchodziłem Wielkanocy. Boże narodzenie tak, ale Wielkanocy nigdy, ponieważ moich rodziców na Wielkanoc nigdy nie było stać na jedzenie. - W jego oku zakręciła się łza.
- To od teraz będziesz obchodził. - Oznajmiam i szeroko się uśmiecham.
To jest wspaniałe. Zmienił się tylko jeden prezydent, a życie wszystkich mieszkańców Polski odwróciło się do góry nogami.
- Wiesz czego nam brakuje do pełni szczęścia? - Karol patrzy się na mnie pytająco. - Dziecka. - Wyjaśniam mu.
#Daria
Jest śliczna pogoda. Ciepło i bezchmurnie. Las zaczyna powoli robić się zielony. Idę szybko w stronę jeziora. Nie mam do niego daleko, a nie mam dużo czasu na lenistwo. Wyszłam z domu, ponieważ nie chciało mi się w nim samej siedzieć. Tata jest obecnie w Kapitolu, Mama poszła zrobić zakupy, a Tamara jest u swojej koleżanki i za godzinę muszę pójść po nią. Z pnia drzewa biorę mój łuk i kołczan ze strzałami. Nie planuję, polować, ale w razie niebezpieczeństwa, muszę mieć czym się bronić. Jeszcze rok temu nie martwiłabym się o moje życie. Igrzyska wszystkich zmieniły. Dzisiaj jest Wielkanoc. Nie powinnam w ogóle myśleć o głodowych igrzyskach. Gdy jestem już nad jeziorem widzę Sebastiana i Pawła. Machają do mnie, bym do nich podeszła. Chętnie idę w ich stronę.
- Wesołych Świąt. - Życzy mi Sebastian.
- Wesołych. - Odpowiadam.
- Niech Mikołaj przyniesie dużo fajnych prezentów. - Śmieje się Paweł.
